Lina szczęśliwie zahaczyła o skały powstrzymując dalsze opadanie, lecz mimo tego obaj wpadli pomiędzy skały i doznali obrażeń. Szulakiewicz po upadku doznał poważnej kontuzji i nie był w stanie zejść ze ściany, wobec czego Jarzyna przywiązał go liną do maliniaka, pozostawił mu jedzenie, a sam zdołał dojść do wsi Jaworzyna po węgierskiej stronie, następnie do Morskiego Oka, skąd telefonicznie wezwał pomoc niedawno utworzonego TOPR-u. Wyruszyły wtedy dwie ekspedycje – jedna Mariusza Zaruskiego, a druga Klimka Bachledy. Akcja ratownicza odbywała się podczas nieustannie padającego deszczu zmieszanego ze śniegiem. W związku z brakiem rezultatów oraz złą pogodą w niedzielę wysłano dwie kolejne ekspedycje. Ostatecznie w poniedziałek odnaleziono zwłoki Szulakiewicza (dokonał tego Wojciech Tylka Suleja), znajdującego się pomiędzy głazem a ścianą, którego śmierć nastąpiła wskutek odniesionych ran i zmarznięcia.