Na początku 1792 roku został odwołany do Warszawy w wyniku decyzji o likwidacji części misji zagranicznych. Była to dla niego porażka zarówno polityczna, jak i osobista: odebrano mu możliwość zabiegania o interesy polskie oraz utracił stałe źródło utrzymania (27 tysięcy florenów rocznie) i wpadł w ręce swych wierzycieli (był hazardzistą i żył ponad stan). Alarmował dwór królewski o zbliżeniu rosyjsko-szwedzkim, wobec czego brak placówki w zaniepokojonej sytuacją Danii byłby niezręcznością. Mając poparcie króla wrócił w czerwcu 1792 do Kopenhagi i poświęcił się dalszej działalności dyplomatycznej. Przekazywał do Polski informacje i sugestie Duńczyków (nakłaniali do porozumienia z Rosją – mimo wojny – bez oglądania się na sojusz z Prusami), a także próbował zaciągnąć pożyczkę na zakup broni. Szybki koniec wojny z Rosją i zwycięstwo konfederacji targowickiej zmusiły go do powrotu do Rzeczypospolitej w listopadzie 1792 roku. Jako bankrut pomoc finansową znalazł w ambasadzie rosyjskiej u Jakoba SieversaWojciech Kalwat, Misja w Kopenhadze. Z dziejów polskiej służby dyplomatycznej, „Mówią Wieki”, sierpień 2007..