thumb|Samosierra (January Suchodolski): na ziemi przygnieciony koniem Niegolewski, z lewej szwadron Łubieńskiego Przed szwoleżerami został ostatni fragment drogi, biegnącej lekkim łukiem w prawo i wznoszącej się coraz bardziej stromo, gdzie dogonił (i przegonił z częścią plutonu) kolegów Niegolewski, który objął dowodzenie. Tu najwięcej było hiszpańskich piechurów stojących kilkanaście kroków od drogi i strzelających do polskich szwoleżerów. Polacy zdołali zdobyć czwartą baterię, ale była ich już tylko garstka. Niegolewski padł przygnieciony zabitym koniem i zaraz podbiegło do niego kilku Hiszpanów kłując go bagnetami oraz strzelając z karabinów, przyłożywszy wyloty luf do jego czapki, co w rezultacie osłabiło impet kul i pozwoliło mu przeżyćPrzy gładkich lufach, niedostatecznie skalibrowanych pociskach i prochu dymnym całkiem możliwe..

Wśród ostatnich żołnierzy szwadronu Kozietulskiego, zdobywających działa IV baterii, był wachmistrz Wiktor Roman, który dwukrotnie ranny jako ostatni padł przy hiszpańskich działach. Jego zasługi w szarży potwierdził Napoleon w uzasadnieniu nominacji na podporucznika: Dowodził pierwszym plutonem szwadronu, który odbył szarżę na Sommo-Sierra.