plutony prowadzili por. Stefan Krzyżanowski, ppor. Gracjan Rowicki, Ignacy Rudowski i Benedykt Zielonka. Kolumnę zamykał por. Wincenty Leon Szeptycki. Dla większości z nich miała to być pierwsza w życiu prawdziwa bitwa.
Generał Montbrun, doświadczony kawalerzysta, zorientowawszy się w sytuacji zawrócił do stojącego pół kilometra w tyle cesarza i zameldował, że szarża wprost na armaty jest niemożliwa, w czym poparł go szef sztabu armii, marszałek Berthier, ale zniecierpliwiony Napoleon odpowiedział: „Zostawcie to Polakom!” (fr. Laissez faire aux Polonais!) i kazał adiutantowi, mjr. de SégurW latach późniejszych znany historyk, kronikarz wojen napoleońskich., zawieźć ponownie rozkaz Polakom. Ségur nie tylko dostarczył rozkaz, ale sam przyłączył się do szarży.
Na komendę Kozietulskiego: „Naprzód! Niech żyje cesarz!” (według innych źródeł miał krzyknąć: „Naprzód, psiekrwie [lub psiakrew], cesarz patrzy!”) szwoleżerowie z obnażonymi szablami ruszyli galopem przechodzącym w cwał i wkrótce wpadli wprost na pierwszą baterię. Kiedy byli tuż przed nią, padła pierwsza mordercza salwa, która jednak nie załamała atakuZdania przeciwnego jest kilku historyków, jak np. R.Bielecki i J.K.Zawodny, którzy na podstawie niespójnej relacji Niegolewskiego twierdzą, że szarża się załamała..