25 stycznia kpt. Kruszewski postanowił uderzyć na Sowietów z dwóch stron. Do oddziału obejścia wyznaczył 220 żołnierzy, którzy pod dowództwem kpt. Józefa Mariańskiego mieli uderzyć od południowego wschodu. Jednocześnie główne siły batalionu nacierały na miasto od czoła. Sowieci, zajęci odpieraniem ataku czołowego, nie zauważyli oddziału obejścia, który umiejętnie manewrując w zalesionym, pofałdowanym terenie, wtargnął do miasta od południa. Po krótkiej walce broniący Poliszczyna 300 osobowy batalion 95 pułku strzelców został zmuszony do odwrotu. W pościgu Polacy zajęli też Lanckoronę. Wieczorem Sowieci wyprowadzili kontratak i próbowali bezskutecznie odzyskać miejscowość.
26 stycznia Sowieci wznowili działania zaczepne. O świcie sześć kompanii uderzyło na Lanckoronę. Broniąca miasteczka 9 kompania przy pomocy artylerii odparła natarcie. Mróz spowodował jednak uszkodzenie dział, a strzelać mogła tylko jedna armata, pod której lufą rozpalono ognisko. Przeprowadzone w kolejnych dniach sowieckie ataki zakończyły się niepowodzeniem, a straty wśród czerwonoarmistów były tym większe, że wycofujące się pododdziały na ogół nie zabierały ze sobą rannych, którzy pozostawieni na silnym mrozie umierali z zimna. W tym czasie 8 bateria 1 pap została zluzowana przez 7 baterię.