Od 1931 r. był korespondentem polskiej prasy żydowskiej w Paryżu (m.in. „Naszego Przeglądu”, „Chwili” i „Nowego Dziennika”), czego owocem był m.in. zbiór reportaży Zvishn Nalevkes un Eifel-Turm (pol. Między Nalewkami a wieżą Eifla). W 1936 r. wrócił do Polski, by relacjonować proces po pogromie w Przytyku, ale po wybuchu wojny domowej w Hiszpanii znów wyjechał, tym razem by opisywać działania zbrojne w pozostającej pod kontrolą legalnego rządu części Hiszpanii dla gazet „Hajnt” i „Nasz Przegląd”. W Hiszpanii zależało mu na pokazaniu entuzjazmu dla socjalistycznej rewolucji. Wyjazd przyniósł mu rozpoznawalność, zyskał też miano pierwszego żydowskiego reportera wojennego. Efektem wyjazdu była także książka Krig in Szpanien (pol. Wojna w Hiszpanii).

W latach 1938–1939 był korespondentem w Południowej Afryce, a także redaktorem „Afrikaner Jidisze Cajtung” w Johannesburgu, po czym wrócił do Paryża. W tym okresie spotykał się często z Tuwimem. Podczas II wojny światowej wraz z rodziną wyjechał do Nowego Jorku, zamieszkał też niedaleko Tuwima i zacieśnił z nim kontakty. W tym okresie Tuwim poprosił Sznajdermana o pomoc w rozpropagowaniu manifestu My, Żydzi polscy..., dawał mu też do oceny fragmenty Kwiatów polskich.