Antoni Lange był przekonany, że wszelka twórczość literacka, a w szczególności twórczość poetycka, wyrasta z problemu cierpienia, jednocześnie będąc na ten problem swoistą odpowiedzią. Sensem liryki jest ponoć przynoszenie pocieszenia poprzez przetwarzanie bólu we wzniosłość. Jest w tym oczywiście sporo racji, choć takie postawienie sprawy nie wyczerpuje tematu. Sądzę zatem, że podstawową dominantą twórczości lirycznej, czymś, co nadaje jej życie i sens, jest samotność człowieka (...). Wiersz jest bowiem krokiem w stronę złamania wspomnianej samotności poprzez próbę „przekazania nieprzekazywalnego”. Ale jest przy tym próbą z góry skazaną na niepowodzenie, ruchem, który na zawsze pozostanie tylko gestem i próbą. I właśnie to napięcie tłumaczy specyficzną formę niedosłowności, jaką przybiera dzieło liryczne.

Autor definiuje kulturę zarówno przez pryzmat myśli młodopolskiej, m.in. Antoniego Langego i Henriego Bergsona (twórczość jako przejaw „pędu życiowego”), jak również katolickiego personalizmu spod znaku Jacques’a Maritaina („humanizm Wcielenia”) oraz Karola Wojtyły (twórczość jako naśladowanie Boskiego aktu stwórczego).