Załoga przeprowadziła awaryjne zniżanie i skierowała samolot na lotnisko w Filadelfii.

Załoga zeznała, że start i faza wznoszenia przebiegały rutynowo. Samolot pilotował pierwszy oficer Darren Ellisor, a kapitan Tammie Jo Shults monitorowała przyrządy pokładowe. W pewnym momencie samolot gwałtownie się przechylił, a w kokpicie rozbrzmiały alarmy. W kabinie, w której gwałtownie spadło ciśnienie, pojawiła się mgła. Załoga nałożyła maski tlenowe i rozpoczęła awaryjne zniżanie. Rejestrator parametrów lotu wykazał, że samolot przechylił się o 40°, zanim załoga zdołała ustabilizować maszynę. Pojawiły się silne wibracje, a parametry lewego silnika znacząco spadły. Załoga zgłosiła też trudności w sterowaniu samolotem. Kapitan przejęła stery, a pierwszy oficer zajął się odczytywaniem listy kontrolnej. Chociaż Shults początkowo poprosiła kontrolę lotów o kurs na najbliższe lotnisko, to jednak zdecydowała się na lądowanie w bardziej oddalonym porcie lotniczym w Filadelfii, ponieważ był on lepiej przygotowany do lądowania awaryjnego. Załoga zgłosiła trudności w komunikacji spowodowane hałasem i nałożonymi maskami tlenowymi, jednak wraz z obniżeniem wysokości sytuacja uległa poprawie.