W odpowiedzi na porwanie rząd François Tombalbaye poddał represjom około setkę krewnych Hissène Habré, koczujących w rejonie Faya-Largeau, pochodzących z klanu Anakaza. Zagrożono ich straceniem w przypadku wyrządzenia jakiejkolwiek krzywdy zakładnikom francuskim. Habré odpowiedział, że ważniejsza jest dla niego "wolność ludu". Sam ruch Frolinat odciął się również od Habré, stwierdzając, że jest on zdrajcą i uzurpatorem oraz, że usunięto go z tej organizacji w 1972. Miał on już nie reprezentować "czadyjskich patriotów".

We Francji początkowo sprawa nie budziła większego zainteresowania mediów. Zajmowano się głównie kampanią wyborczą po śmierci prezydenta Georges’a Pompidou. Rząd francuski pragnął nie zadrażniać stosunków z rządem czadyjskim i wszystkie ruchy uzgadniał z niechętną dogadywaniu się z rebeliantami Ndżameną, lawirował i grał na zwłokę. Francuski konsul wydelegowany do Bardaï pozbawiony był prawa do podejmowania decyzji. Niemcy natomiast szybko spełniły żądania porywaczy (dr Staewen był krewnym prezydenta RFN). Negocjacje rozpoczęli oni 26 kwietnia 1974, czyli pięć dni po uprowadzeniu. Po wpłacie okupu i wyemitowaniu manifestu, Staewen został uwolniony 12 czerwca 1974. Claustre i Combe pozostali w Tibesti, w dwóch różnych miejscach.