Ubieganie się o konsulat powinno być zdaniem Kwintusa uroczyste, wspaniałe, świetne, oddziaływające na lud. Dom kandydata aż do późnej nocy winien być pełen ludzi. Przyjaciele powinni rozpowszechniać wieści o wspaniałych ucztach urządzanych przez kandydata, stwarzając wrażenie hojności, która miła jest masom. Ale nie tylko łaskawym być trzeba – twierdził Kwintus – nie szkodzi od czasu do czasu grozić, że gdyby kontrkandydaci dopuścili się nadużyć wyborczych, wystąpi się przeciw nim z oskarżeniem; niech przeciwnicy czują, że ma się na oku ich zabiegi.

Zagniewanych na Marka o to, że występował przeciw nim w sądach, należy przekonać, że zrobił to dlatego, że stawał w obronie swoich przyjaciół – jeśli więc staną się przyjaciółmi Cycerona, będą mogli liczyć na podobną pomoc z jego strony. Zapewnia Kwintus, że Marek nie odniesie się wrogo do tych, którzy z przyjaźni do Antoniusza czy Katyliny będą popierać ich kandydatury. Nie należy też szczędzić – zdaniem Kwintusa – obietnic pomocy, gdyż „mistrz w wyborach" Gajusz Aureliusz Kotta mawiał, że wszystkim przyrzeka swą pomoc, o ile tylko nie kłóci się to z innymi jego zobowiązaniami, ponieważ najczęściej ci, którzy proszą, później wcale tej pomocy nie potrzebują.