Treść Autor przyznaje, że gdyby był Pliniuszem poproszonym o opis wybuchu Wezuwiusza i odmalował jego erupcję, byłby jak korespondent czasopisma, zabawiałby się fotografowaniem. On jednak inaczej i dla innych powodów pisze, choć ma wrażenie, ze musi się brać za prace, które zdawały się już dokonane. Zacznie od tego, że Bóg i system parlamentarny ocaliły Francję od głębokiego upadku, który nie wydaje się obecnie tak przerażający z powodu bezpośrednich cierpień. Dlatego korespondent ma obowiązek chronić przed bieżącymi wrażeniami. Kiedyś, jeszcze przed pojawieniem się Garibaldiego Norwid sądził, że tragedia rozgrywająca się pomiędzy wolą ludzką a historią zachodzi gdzieś w powietrzu i stamtąd spada naładowana energią. Za dni Komuny wszystko było energiczne, nawet mleko. Słowo energia przyjęło wartość kabalistyczną, a pojęcia wydawały się odłamami gmachów Niniwy, pokrytymi płaskorzeźbami bestii o potwornej muskulaturze. Wszakże dzisiaj piasek pokrywa złomy babilońskich budynków i zboże się nad nimi kołysze.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Przyczynek do Rzeczy o wolności słowa · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.