Podobnie spotęgowana wola jednostki, która objawiła się w Komunie natknęła się na zwykły rozwój parlamentu, w którym nie było Cycerona, Demostenesa, a nawet Wiktora Hugo i została pokonana.

Za dni terroru Norwid wziął w kawiarni do ręki oficjalny dziennik, w którym przeczytałː Wizytator baczyć będzie energicznie, aby żadnego obrazu, krucyfiksu, madonny, słowemː żadnej postaciowej ruchomości wrażenie robić mogącej na małoletnich sala szkolna nie obejmowała. Starał się nie roześmiać. Ale szybko doszedł do wniosku, że ten sam absurd, choć nie tak skoncentrowany wypełniał system edukacyjny Stanisława Konarskiego. Co więcej, patrząc na nieustanny zamęt bieżących czasów, uniemożliwiających zupełnie wychowanie, wydaje się, że ojcowie kłócąc się nieustannie o swe interesy, zapominają o swych dzieciach, które będą tych interesów spadkobiercami. I tu Francja wyraziła sprawę ogólną to jest, że tylko Bóg i system parlamentarny są w stanie ocalić Europę przed antycywilizacyjnym kataklizmem. Dlatego właśnie spotkały się tam jak na arenie jednostkowa energia z jednostajną prozą zgromadzenia parlamentarnego, aby ukazało się wyraźnie zadanie czasu.

Uwagi

Przypisy . . . .

Bibliografia

Kategoria:Pisma polityczne Cypriana Kamila Norwida