Treść Norwid wychodzi z założenia, że sąd o współczesnych artystach można sobie wyrobić dopiero na tle ich przeszłości, dlatego kreśli zarys historii szkoły florenckiej. Wywodzi ją od Giotta, z którego twórczości wyrastają Pisano, Ghiberti i Donatello. Po nich przychodzi Cellini, który sztukę dotąd religijną swym Perseuszem, przekształca w świecką. Tracą na duchowości rzeźba zyskuje na wykwincie. Wreszcie pojawia się Michał Anioł, który zamyka historię tej chrześcijańskiej szkoły, stając się jej zwieńczeniem. Odtąd następuje upadek. Jedni, jak Bandinelli, idą w kolosalność, inni, jak Jan Bologna, sięgają po wzory starożytnych. Bernini odrzuca wszystko, trwoniąc swój talent dla kaprysu. Odnowę teoretyczną przynosi Winckelmann, a za nim następuje Canova i Thorvaldsen, zdążając ku oswobodzeniu sztuki. I to jest jeden z nurtów współczesnej Norwidowi rzeźby florenckiej. Drugi zwraca się ku szkole starotoskańskiej Giotta, dla prostoty rysunku zwany jest szkołą purystów.