Ogrodzenie takie „uszczelniano” w miarę możliwości grubszymi gałęziami lub murkami układanymi z kamieni, głównie w celu zapobiegania rozpierzchnięciu się dobytku, po części również dla ochrony przed drapieżnikami. Wewnątrz stawiano czasem prowizoryczne daszki lub wiaty dla lepszej ochrony stada przed opadami, później również prymitywne szopy. Owce trafiały do mraźnicy wówczas, gdy już śnieg uniemożliwiał dalsze pasienie ich w lesie. Pozostawały tam całą zimę, dokarmiane przez dochodzącego (czasem i zimującego ze stadem) pasterza cetyną – młodymi jodełkami i gałązkami jodłowymi, ścinanymi z drzew w całej okolicy, a także suchymi pędami malin, suszonymi latem młodymi gałązkami brzozowymi lub bukowymi itp.

Mraźnice organizowano co roku w innych miejscach, gdyż teren, na którym całą zimę przebywało stado, zostawał całkowicie zniszczony. Po roślinności pozostawała jedynie goła, zwykle ogryziona z kory drągowina. Na terenie mraźnicy dochodziło do zupełnej dewastacji wierzchniej warstwy gleby, tratowanej racicami zwierząt, co prowadziło do utraty jej własności absorbcji i gromadzenia wody oraz własności ochronnych w stosunku do podłoża. Skutkowało to niczym nie hamowanym odpływem wody i zwiększoną erozją.