W miarę rozwoju wsi i „wyrabiania” przez górali wspomnianych polan, a jednocześnie w ślad za systematycznym spadkiem liczby wypasanych owiec, zanikała instytucja mraźnic. Na polanach tych, zwykle niezbyt odległych od domostw, budowano solidne szopy (zimarki, pajty), w których zimowały owce. Karmione były przez dochodzących codziennie gospodarzy sianem, zgromadzonym latem i przechowywanym na stryszku budynku. Ludomir Sawicki, prowadzący krótko przed I wojną światową rozległe badania dotyczące szałaśnictwa na Wołoszczyźnie Morawskiej oraz w górach Śląska Cieszyńskiego i Żywiecczyzny, w swych sprawozdaniach w ogóle nie wspomniał już o tradycji mraźnic.

Również pierwotne znaczenie apelatywu ginie. Już w połowie XX w. było ono nieznane w wielu środowiskach, w których żywe były jeszcze tradycje pasterskie (pasterstwo owiec). Badania terenowe, prowadzone przez Wandę Herniczek-Morozową w pierwszej połowie lat 60., potwierdziły jego obecność jedynie lokalnie w Beskidzie Śląskim (Brenna), na Spiszu (Łapsze Niżne) i w Gorcach (Ochotnica Dolna). Nieznajomość określenia jest na tyle duża, że nawet Z. i W. H. Paryscy w „Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej” podają (nie bacząc na źródłosłów): „mraźnica. W gwarze podh[alańskiej]. jest to strąga zbudowana nie z przenośnego płotu (jak to zwykle bywa), lecz z kamiennego murku, gałęzi itd.”.