Treść Pierwszy posąg przedstawia męża sprawiedliwego. Gdziekolwiek się znajdzie, zawsze będzie prosty i cały. Nie jest zalotnikiem sławy. Lewą pierś mu obrzuca powiew sztandarów lub płaszcz wygnańca to Andrzej Zamoyski.
Dalej biust Mickiewicza. Jaka szkoda, że w jego młodości nie znalazł się rzeźbiarz, który by go sportretował. Ten, który uwiecznił cały naród, przekazał potomnym jedynie swą późną fotografię. Jeden tylko portret jest wart wspomnienia, krymski z lat młodzieńczych, pomiędzy Azją a niebem. O reszcie nie warto wspominać.
Ówdzie dziecko z nieskończoną lewą rączką, jak nieskończone są pragnienia i zamiary dziecka. Dalej medalion, który można by wziąć za antyczny portret kobiety, gdyby nie uczesanie zdradzające epokę. Głębokie kwestie historyczne tkwią w trefieniu warkoczy. Inna głowa, pompejańska, gdyby nie błysk włosów. Tak, to co społeczne, choć odepchnięte dłutem, powraca, zdjętym ze stopy koturnem, by panować. I jednej tylko się boi rzeczy – Ideału.
Lecz Ideał nie zstąpi do ludów, które po niego nie chcą lub nie mogą wyciągnąć ręki. Jakże daleko zaszła Florencja na drodze Ideału, którą jej wskazali Michałowie Aniołowie. Bo wszystkoː dzieje narodów, świat i niebiosa, to co materialne i duchowe bierze żywot z Ideału.
Przypisy . .
Bibliografia
Kategoria:Wiersze Cypriana Kamila Norwida