W Urfie Aurora spotkała matkę i tę część rodzeństwa, która przeżyła dotychczasowe zajścia. Tam została kupiona na targu niewolników za równowartość 85 centów przez naczelnika prowincji Wan, który szybko odsprzedał ją innej osobie. To wówczas na jej oczach zostali zabici matka i rodzeństwo, a ona sama zamknięta w izolatce. Zdołała się uwolnić i uciec z pomocą znajomego pasterza, który za pomoc jej został zabity. Po okresie ukrywania się w górach, została pojmana przez Czeczenów, którzy sprzedali ją wraz z innymi kobietami niemieckim oficerom. Kiedy Niemcy znudzili się Ormiankami i je porzucili, Mardiganian zbiegła ponownie i po 18 miesiącach ukrywania się w górach Dersim (gdzie częściowo mieszkała u miejscowych, częściowo wędrowała, żywiąc się znajdowanymi roślinami), dotarła boso do okupowanego przez Rosjan Erzurum.
Tam trafiła pod opiekę amerykańskich misjonarzy, gdzie jej opowieść usłyszał gen. Andranik Ozanian, który zorganizował Mardiganian podróż do Tbilisi. W Tbilisi dostała od Amerykańskiego Komitetu Pomocy Ormianom i Syryjczykom paszport i pieniądze na podróż do Petersburga. Ponieważ w Rosji upadł carat, w mieście panował nieporządek, przez co przez kilka dni koczowała w opuszczonym ormiańskim kościele.