Oponent Parznickiego zarzuca mu, że próbuje się przedstawić jako potomek jednodniowej żony jezuity Mateusza Bonieckiego i jej spadkobierca, by móc wstąpić do zakonu. W związku z tym wątkiem pojawia się w powieści Dobrucki, którego autorzy czynią młodym wynalazcą, a w roli jego wychowawcy sprzed dziesięciu lat obsadzają księdza Daniłowicza. Krótko po klęsce maciejowickiej ksiądz przyrzekł wychowankowi pomoc w pracy nad wynalazkiem. Dobrucki zwrócił się obecnie listownie do Daniłowicza o pomoc, przywołując okoliczności przyrzeczenia. Policja austriacka przechwyciła ten list i zatrzymała w Lublinie księdza i jego sekretarza.
VI. W rozmowie Hibla z Parznickim wychodzi na jaw, że Dobrucki uważa się za współspadkobiercę Aleksandry Parznickiej, wywodzi się bowiem od Wojciecha Dębnickiego, którego córka Katarzyna jest prapraprababką Antoniego. Twierdzi, że jest synem Wojciecha z Dobrut, który swą córkę wydał za mąż do sąsiednich Parznic czy Parnic. Hibl odkrył, że z powodu urzędowego zapisu rosyjskiego zawierającego jego nazwisko, Dobrucki był zmuszony po klęsce maciejowickiej zmienić tożsamość i nazwisko na Nardzewski lub Olbromski. Młody wynalazca dochodzi swych praw do części depozytu znajdującego się w dyspozycji holenderskiej spółki Jakub Homodei, Abraham Guffeler, synowie i dalsi następcy.