Większość jego towarzyszy wkrótce zmarła lub została zamordowana.

On sam wraz z kilkoma polskimi więźniami został przydzielony do Sonderkommando Lange, specjalnej jednostki SS dowodzonej przez SS-Untersturmführera Herberta Langego, której zadaniem była eksterminacja chorych psychicznie i niepełnosprawnych umysłowo w Kraju Warty. Gdy do Fortu VII przywożono transporty chorych, zadaniem jego i towarzyszy było prowadzenie ofiar do bunkra-komory gazowej, uszczelnianie jego drzwi, a na koniec – przenoszenie zwłok z bunkra na samochody. Eksperymenty z masowym mordowaniem przy użyciu tlenku węgla, które Lange prowadził w Forcie VII, trwały prawdopodobnie blisko miesiąc. Następnie Sonderkommando przystąpiło do eksterminacji pacjentów w różnych szpitalach i zakładach opiekuńczych na terenie Kraju Warty (Dziekance, Kościanie, Gostyninie, Kochanówce, Śremie i Warcie). Grupa polskich grabarzy, których miał do dyspozycji Lange liczyła trzynaście osób, aczkolwiek to ośmiu z nich – w tym Manię – esesmani najczęściej zabierali na akcje poza Poznaniem.