Rok później objęła stanowisko kierowniczki oddziału Rumuńskiego Czerwonego Krzyża w Roman.

II wojna światowa

28 czerwca 1941 roku, kilka dni po tym, gdy Rumunia u boku III Rzeszy przystąpiła do wojny z ZSRR, w Jassach rozpoczął się pogrom ludności żydowskiej. W ciągu trzech dni rumuńscy żołnierze, policjanci i cywile, wspierani przez stacjonujących w mieście Niemców, zamordowali około 13 tys. Żydów.

29 czerwca władze rumuńskie postanowiły ewakuować z miasta kilka tysięcy żydowskich mężczyzn, których przed masakrą oraz w jej trakcie uwięziono na terenie miejscowej komendy policji. Pierwszy pociąg, w którym znalazło się od 2430 do 2530 Żydów, wyruszył z Jassów następnego dnia we wczesnych godzinach porannych. Przez kolejnych kilka dni transport był odsyłany ze stacji do stacji. Tymczasem uwięzione w szczelnie zamkniętych wagonach ofiary cierpiały na skutek ścisku, głodu, pragnienia, upału i braku powietrza. Śmiertelność szybko przybrała zastraszające rozmiary.

3 lipca 1941 roku „pociąg śmierci” stanął w Roman. Agarici przebywała w tym czasie na stacji kolejowej, gdzie wraz ze współpracownicami rozdawała napoje i przekąski udającym się na front żołnierzom. Usłyszawszy dobiegające z wagonów krzyki i jęki, postanowiła zainterweniować.