Czując, że wydarzenia nie układają się po jego myśli, Nixon szukał śmiałych, zuchwałych działań, które mogłyby odmienić jego losy.
W szczególności Nixon uważał, że spektakularna akcja militarna, która udowodniłaby, że „USA nadal poważnie podchodzą do swego zaangażowania w Wietnamie”, może zmusić Wietnam Północny do zakończenia rozmów pokojowych w Paryżu w sposób satysfakcjonujący dla amerykańskich interesów. W 1969 roku Nixon miał wycofał 25 000 żołnierzy amerykańskich z Wietnamu Południowego i planował wyprowadzić 150 000 w niedalekiej przyszłości. Już pierwsze zmniejszenie kontyngentu w 1969 roku doprowadziło do nasilenia działań komunistów w rejonie Sajgonu, a Abrams ostrzegł Nixona, że wycofanie kolejnych 150 000 żołnierzy bez wyeliminowania zagrożenia płynącego z baz komunistycznych za granicą Kambodży stworzy sytuację militarną nie do opanowania. Jeszcze przed zamachem stanu przeciwko Sihanoukowi Nixon był skłonny do inwazji na Kambodżę.