Na wieść o toczącej się bitwie, wielu wyższych oficerów Armii „Warszawa” i Dowództwa Obrony Warszawy domagało się podjęcia akcji ofensywnej na zachodnim przedpolu stolicy, której celem byłoby odciążenie wojsk walczących nad Bzurą. Gen. Walerian Czuma był zdania, że należy odbić rejon Błonia i Pruszkowa, wywalczając w ten sposób szeroki „przyczółek mostowy”, który umożliwi nawiązanie stałej łączności między Warszawą a Twierdzą Modlin oraz pozwoli zabezpieczyć magazyny amunicji w Palmirach. Zastępca szefa sztabu DOW, ppłk. Stefan Koeb, który był najżarliwszym zwolennikiem podjęcia akcji ofensywnej, opracował kilka wariantów działania na zachodnim przedpolu stolicy. Najbardziej ambitny przewidywał rzucenie do boju aż osiemnastu batalionów piechoty. Opracowano także nieco skromniejszy wariant, przewidujący wykorzystanie dwunastu batalionów.

Dowódca Armii „Warszawa” gen. Juliusz Rómmel, wspierany przez swego szefa sztabu płk. Aleksandra Pragłowskiego, zajął jednak nieprzejednane stanowisko. Początkowo forsował koncepcję zwrotu zaczepnego na wschód (w kierunku Węgrowa). Później jego uwagę w coraz większym stopniu zaczęło pochłaniać przygotowywanie stolicy do długotrwałego oblężenia.