Wykorzystując efekt zaskoczenia, polskie 7TP ostrzelały Niemców z najbliższej odległości. Unieszkodliwiono trzy czołgi PzKpfw I, zniszczono trzy samochody ciężarowe oraz zabito lub wzięto do niewoli kilkunastu niemieckich żołnierzy. Udało się także uwolnić kilkudziesięciu polskich jeńców. Tylko jeden niemiecki czołg zdołał uciec z miejsca potyczki. Poległ jednak kpt. Chotkowski, którego niemieckie kule dosięgły, gdy wysunął się na pierwszą linię, usiłując zorientować się w sytuacji.
Dowództwo nad oddziałem wypadowym przejął rtm. Grąbczewski. Po uporządkowaniu szyku, Polacy kontynuowali rekonesans w kierunku Gaci i Placówki. Wysunięte ubezpieczenie zostało stamtąd ostrzelane ogniem broni maszynowej. Niedługo później w szyk polskiego ugrupowania niespodziewanie wjechały niemieckie czołgi. Była to zapewne reszta kompanii czołgów z 36. pcz., wysłana na odsiecz rozbitemu pod cmentarzem plutonowi. Nieoczekiwane pojawienie się nieprzyjacielskich czołgów wywołało chaos i panikę w polskich szeregach. 7TP rzuciły się do ucieczki w kierunku Marymontu.