Gdy w pierwszych dniach września Warszawa znalazła się w bezpośrednim niebezpieczeństwie, jej obrona musiała być organizowana od podstaw, w warunkach pełnej improwizacji.

Tymczasem 5–7 września Warszawę opuściły władze wojskowe i cywilne, w tym premier Felicjan Sławoj Składkowski, członkowie Rady Ministrów wraz z podległym im aparatem urzędniczym oraz Naczelny Wódz marsz. Edward Śmigły-Rydz. Ich pośpieszna i chaotyczna ewakuacja wywarła negatywny wpływ na morale ludności i poważnie zakłóciła przygotowania do obrony. Fatalne konsekwencje przyniósł zwłaszcza wyjazd Władysława Jaroszewicza, który jako komisarz rządu na m.st. Warszawę był zwierzchnikiem administracji publicznej w mieście, odpowiedzialnym m.in. za kwestie związane z utrzymaniem ładu i porządku. Sytuację pogorszył masowy exodus ludności cywilnej, spowodowany nieprzemyślanym radiowym apelem szefa propagandy Sztabu Naczelnego Wodza ppłk. Romana Umiastowskiego, wygłoszonym wieczorem 6 września.