Szacuje się, że w pobliżu mostu zamordowano około 30 osób.
Ponadto we wsi Kozioł oraz w jej najbliższej okolicy Niemcy zamordowali 70 lub 80 żydowskich uchodźców. Zwłoki wrzucono do nieczynnych wyrobisk górniczych.
Polscy historycy szacują, że między 5 a 7 września 1939 roku w okolicach Sławkowa zamordowano 98 Żydów. Ofiarami byli uchodźcy z Sosnowca, Będzina, Dąbrowy Górniczej i Strzemieszyc Wielkich.
Szymon Datner sprawstwo zbrodni przypisywał Wehrmachtowi. Jeden z żydowskich świadków twierdził z kolei, że mordów w rejonie mostu na Białej Przemszy dokonywały Wehrmacht i SS, podczas gdy egzekucja w Koźlu miała być dziełem „specjalnej grupy SS, która jeździła po całej okolicy”. Zdaniem Marii Wardzyńskiej za zbrodnię pod Sławkowem odpowiadali funkcjonariusze Einsatzgruppe z.b.V.
Po kilku dniach niemiecka komendantura wojskowa wezwała najznaczniejszych Żydów ze Sławkowa, w tym prezesa gminy żydowskiej, Makowskiego, po czym zmusiła ich do podpisania oświadczenia jakoby Żydzi zamordowani pod Sławkowem zginęli w wyniku nalotów lotniczych.
Upamiętnienie Początkowo ofiary pogrzebano w miejscach kaźni. Dopiero po pewnym czasie Niemcy wyrazili zgodę na ich ekshumację i pochówek na cmentarzu żydowskim w Sławkowie. Odnalezione zwłoki spoczęły w zbiorowej mogile.