W obawie przed niemieckim odwetem część mieszkańców Henrykowa zbiegła wtedy ze wsi.

Inne źródła podają, że dokonana tego dnia zbrodnia była odwetem za rozbicie niemieckiego oddziału rozpoznawczego przez polski 70 pp.

Jeszcze tego samego popołudnia w Henrykowie i okolicznych wsiach żołnierze Wehrmachtu zatrzymali około 80 cywilów. Byli to głównie mężczyźni, aczkolwiek według niektórych świadków wśród zatrzymanych byli także 14-letni chłopcy, a nawet kobiety z dziećmi. Ponadto w grupie tej miało się znajdować dwóch wziętych do niewoli żołnierzy Wojska Polskiego. Więźniów zabrano do Henrykowa, gdzie zamknięto ich w oborze należącej do Władysława Ryfa. Tych, dla których nie starczyło miejsca, uwięziono w sąsiednim budynku. Między godziną 17:00 a 18:00 niemieccy żołnierze otoczyli kordonem oba budynki, po czym podłożyli ogień. Do ofiar, które usiłowały uciec przed płomieniami, strzelano. Ocalał jedynie Edward Orliński ze Starych Bud, który zdołał uciec na krótko przed rozpoczęciem masakry.

Trzy dni później, na polecenie miejscowego sołtysa, mężczyźni z Henrykowa zebrali szczątki ofiar i pogrzebali je w zbiorowej mogile, którą wykopano nieopodal miejsca zbrodni.