Od włączenia Mazowsza do Korony miasto stało się własnością królewską. Lustracja z 1560 r. przekonuje liczbami o pomyślnym rozwoju. Podaje, że w Goszczynie było 421 domów i 2000 mieszkańców. Było 27 piwowarów, ważących rocznie w 30 browarach 755 warów wybornego piwa. Wspomnianych sitarzy było 70. W 1564 r. dochody z miasta wynosiły 183 floreny i 20 groszy; w 1578 r. mieszczanie uiszczali 26 złotych polskich szosu. Jednak po upływie stulecia sprawy przedstawiały się o wiele gorzej. Wojny (potop szwedzki i najazd Rakoczego), pożary, wyzysk starostów królewskich, emigracja ludności do Warszawy, spowodowały upadek miasta. Odtąd Goszczyn przeobraził się w osadę rolniczą, przybierając coraz bardziej wiejski wygląd.

Jaskrawym przykładem wykorzystywania urzędu publicznego jako łatwego i szybkiego sposobu dorobienia się był Marcin Falęcki (Falencki). Wierne zasługi wobec króla Zygmunta Augusta pozwoliły mu zostać starostą bądkowskim. Następnie sprawował swój urząd w Goszczynie. Dekret królowej Anny Jagiellonki wylicza wszystkie bezprawia, podkreślając, że tutejsi mieszczanie byli traktowani „gorzej niż w niewoli tureckiej”. Falęcki nakazywał wykonywać mieszczanom różne prace. Piwowarom zabierał kotły i kadzie, aby nie mogli warzyć piwa. Zamykał im stodoły ze zbożem, przymuszając do kupna swojego po dwukrotnie wyższej cenie.