Przeciwnych nadużyciom więził i kazał do nich strzelać. Tych, którzy nie stosowali się do nakazu i „wykradali” zboże ze swoich stodół, przykuwano „za szyję tuż przy ziemi jak psa”. Pewnego razu żona starosty rzuciła się na jednego z mieszczan, wyrwała mu brodę i dotkliwie pobiła. W 1583 r. Falęcki był w zatargu z klerem, któremu nie wypłacał należnej dziesięciny. Podatek z Goszczyna należał się biskupowi poznańskiemu i wikariuszom warszawskim z kolegiaty św. Jana Chrzciciela. Uregulował należności dopiero po interwencji biskupiej. 23 marca 1584 r. wicekustosz katedralny potwierdził wpłatę zaległej sumy i terminowe wpłaty kolejnych rat podatku. Niegodziwy starosta jeszcze w 1594 r. sprawował swój urząd. Po spaleniu starego ratusza, zgodnie z poleceniem królowej Anny Jagiellonki, wybudował nowy budynek dla rajców i jatki.

Upadek – II poł. XVII – XIX w. Lustracja z 1661 r. stwierdza zapaść gospodarczą i wyludnienie: połowa ziemi ornej była nie obsiana, a z 86 ogrodów tylko 20 zagospodarowanych, ze 100 piwowarów pozostało tylko 7. Polscy monarchowie potwierdzili w kolejnych latach przywileje (1663, 1683, 1763), ale Goszczyn postrzegany był już tylko jako upadająca „drewniana mieścina” (1765 r.).