Już w osiem dni po rozpoczęciu obrad, w nocy z 13 na 14 października 1767, na rozkaz Repnina porwano zasiadających w Senacie biskupów Kajetana Sołtyka i Józefa Andrzeja Załuskiego oraz hetmana Wacława Rzewuskiego i jego syna Seweryna, których następnie wywieziono na zesłanie do Kaługi. Miało to na celu sterroryzowanie posłów, aby ci uchwalili równouprawnienie dysydentów i dyzunitów oraz zatwierdzenie praw kardynalnych, dzięki czemu Petersburg mógłby łatwiej ingerować w sprawy wewnętrzne Rzeczypospolitej.

W takiej atmosferze, Wybicki na posiedzeniu sejmu 27 lutego 1768 roku, w obecności króla i Repnina, zdecydował się na wystąpienie, które okazało się przełomowym momentem w jego działalności politycznej. Zaprotestował przeciwko uwięzieniom i ogólnie polityce rosyjskiej słowami:

W słowach tych Wybicki próbował sięgnąć do środka prawnego liberum veto, była to jednocześnie jedna z ostatnich prób pozytywnego zastosowania tego środka, który tu jednak nie mógł mieć zastosowania – sejm 1767–1768 był sejmem skonfederowanym, na którym zasada jednomyślności nie obowiązywała.