W sprawie mordów nad jeziorem w Luszkowie zeznał również Józef Wiszkucki z Luszkowa: […] gdy byłem w majątku Luszkowo zauważyłem dwa duże autobusy zapełnione ludźmi obok nich stali Niemcy cywile i wojskowi. W autobusach mogło zmieścić się około stu ludzi. Gdy zbliżyłem się do autobusów cywile z karabinami zawrócili mnie mówiąc, że tu nie wolno przechodzić. Zauważyłem również gromadę ludzi nadchodzących z kierunku Luszkówka. […] Po upływie dwóch godzin słyszałem strzelanie z karabinów ręcznych, które trwało około godziny. W tym czasie słyszałem wołanie o ratunek w języku polskim. […] W czerwcu 1944 roku przyjechały dwa duże autobusy, które miały z boku przyczepiono łopaty i kilofy […]. Na podstawie dalszych zeznań Józefa Wikuckiego wiemy, że wojsko obstawiło szczelnie cały teren i nie dopuszczało mieszkańców w okolicę jeziora. Przez dwa dni, dniem i nocą, były prowadzone ekshumacje. Po odjechaniu autobusów Józef Wiszkucki udał się nad jezioro i stwierdził, że świeżo zasypany grób opadł o około pół metra." Nadwiślańska Chata lewo|mały|alt=|Opis wsi Luszkowo według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich › Tom V › strona 485|299x299pxLuszkowo wieś i dobra włościańskie w powiecie świeckim, w latach 80. XIX wieku zamieszkiwane były przez ludność wyznania ewangelickiego, było tutaj 19 budynków.