Po intensywnej wymianie ognia, „Gromoboj” i „Rossija” doznały znacznych uszkodzeń, zachowały jednak pływalność i zdolność ruchu. Pewne uszkodzenia odniosły też okręty japońskie, zwłaszcza „Iwate”, nie były one jednak poważne.
Gdy okazało się, że uszkodzeń „Ruryka” nie da się usunąć, kontradmirał Jessen o 8.44 skierował pozostałe dwa krążowniki na północ, na kurs powrotny do Władywostoku, nie chcąc utracić wszystkich okrętów, a przy tym w zamiarze odciągnięcia Japończyków od „Ruryka”. Kamimura podjął pościg swoimi krążownikami pancernymi, lecz krążowniki pancernopokładowe „Naniwa” i „Takachiho” w dalszym ciągu ostrzeliwały „Ruryka”, który nie mógł już odpowiadać z ciężkich dział. Około godziny 10 Kamimura zaprzestał pościgu z powodu kończącej się amunicji i krążowniki „Rossija” i „Gromoboj” zdołały powrócić do Władywostoku.
W tym czasie, obezwładniony „Ruryk” kontynuował ciężki bój, ponosząc duże straty w załodze – zabici zostali także dowódca i wielu oficerów. W końcu, wobec braku szans na kontynuowanie walki, okręt został samozatopiony przez załogę. 204 członków załogi zginęło (z tego większość utonęło), 305 odniosło rany. Japońskie okręty uratowały i wzięły do niewoli 626 członków załogi.