Opowiem wam prawdziwie,jak było - wszystko opiszę,Wołali go Myśliwiec,Myśliwiec, wiecie Franciszek.W Opolu czy w Raciborzu,w domu bytomskim, zabrzeckimwyrazy te jak zorzalśnią w sercu śląskiego dziecka.Wielu go jeszczem pamięta,jak żył - ot, w polu, przy żniwie,a już urasta legendaz tych słów: Franciszek Myśliwiec.————————————W złocistej mgle porannejlśni Góra Świętej Anny,pod górą w okolicyleży wioska: Sprzęcice. A w Sprzęcicach kto jej wodziwśród gromady i wśród młodzi?Kto rozumem, statkiem, wiekiem,najgodniejszym jest tu człekiem?Każdy przyzna sprawiedliwie:Nie ma chłopa jak Myśliwiec.
Chociaż stary, ale jary, mocna gęba, mocne bary. Krępki, suchy niby orzech, tylko w ślepiach — siła gorze. Stoi w księgach, a więc prawda to czysta, że Myśliwce lat tu żyją czterysta.
Lat czterysta, a może i więcej ojcowiznę orzą z pługiem w ręce. Swojej mowy i swej ziemi strzegą i zwyczaju pilnują śląskiego.
———————————— Tęgi z Myśliwca gospodarz. Siał, orał, młócił wspaniale. Dali mu za to nagrodę i złote jakieś medale. I w związku polskim przewodził ślązackiej młodzi.
Słuchali jego rady, łeb miał nie od parady, mir wielki miał u ludzi, że to się dla nich trudził i sławny był prawdziwie stary Myśliwiec.