Aby osiągnąć w miarę przyzwoity wynik, upoważniający do rozpoczęcia drogi powrotnej i legitymizujący trudy podjętej wyprawy, należało zabić i oprawić około 200–250 wielorybów. W wypadku dwuletniej wyprawy dawało to mordercze tempo około 2 wielorybów na tydzień. Na początku XIX wieku dziesięć tysięcy baryłek oleju z kaszalota można było sprzedać w Nowej Anglii za około 20 tysięcy dolarów – cena zależała nie tylko od popytu i podaży, ale i od rodzaju oleju. Do tego dochodził dochód z ambry, spermacetu i ewentualnie fiszbinu, jeśli łupem wielorybników padły również wieloryby fiszbinowe.
Harpun Harpun nie zabijał wieloryba; był dla niego jedynie dokuczliwą przeszkodą, której zwierzę pragnęło się pozbyć jak najszybciej. Poważnie raniony wieloryb swymi rozpaczliwymi szarpnięciami stanowił realne zagrożenie dla marynarzy. Kiedy harpun wbijał się w ciało zwierzęcia, jeden z wioślarzy miał za zadanie nieustannie zwilżać gwałtownie rozwijającą się linę harpunniczą. Lina, ciągnięta przez rozjuszone zwierzę, przesuwała się z wielką szybkością wzdłuż pionowego słupka, tzw. pachołka. Zwilżanie chroniło ją przed zapaleniem wskutek tarcia.