Załoga statku liczyła około 25 osób, w tym kapitan, dwóch oficerów, trzech sterników, steward, chłopiec kabinowy i marynarze. Na statku, zwykle trójmasztowcu, znajdował się piec do wytopu tłuszczu, olbrzymia ładownia do jego składowania, około trzech łodzi wielorybniczych, około trzech łodzi ratowniczych, oddzielne kabiny oficerów i marynarzy.
Polowanie Zauważonego wieloryba ścigały 2-3 załogi łodzi wielorybniczych; był to swoisty wyścig do zdobyczy, bo choć łup był wspólny, największa chwała przypadała najszybszym. Oficer operował wiosłem sterowym, natomiast zadaniem harpunnika było rzucić harpun w momencie najbardziej odpowiednim, czyli w chwili, gdy łódź podpłynie najbliżej, a zwierzę wychyli się na tyle, że będzie można celnie w nie trafić. Przeciętna szybkość nie spodziewającego się niczego kaszalota wynosiła 3-4 węzły, łodzie zbliżały się z szybkością dochodzącą do 6 węzłów. Doświadczony wielorybnik z liczby wdechów przed zanurzeniem umiał powiedzieć ile czasu wieloryb spędzi pod wodą. Prawie pewne było, że zanurzony będzie płynął z tą samą szybkością co na powierzchni, nie zmieni też kierunku. To dawało wielorybnikom przewagę nad zazwyczaj niczego nie podejrzewającym zwierzęciem i pozwalało ocenić miejsce i czas wynurzenia. Ładownia przeciętnego trójmasztowca mieściła średnio kilkanaście tysięcy baryłek tłuszczu.