Mimo iż udało mu się wyciągnąć drużynę narodową z trwającego od wielu lat kryzysu, to wielu komentatorów zarzucało mu, że był tylko "marionetką w rękach Iwana Wucowa", sekretarza Bułgarskiego Związku Piłki Nożnej, do którego miał należeć decydujący głos przy wyborze piłkarzy i taktyki na meczeM. Szczepański: "Szokują, kapryszą i... grają" w: "Piłka Nożna", 10 grudnia 2002, s. 24.. Ponadto podkreślano, że za czasów Markowa (zresztą podobnie jak w okresie, kiedy kadrę prowadził Dimityr Penew, twórca największego w historii futbolu bułgarskiego sukcesu), panował "zbyt duży luz", a zawodnicy nie zawsze odnosili się z szacunkiem do selekcjoneratamże.

W czasie mistrzostw drużyna, w której grali wówczas m.in. Stilijan Petrow, Martin Petrow i Dimityr Berbatow, przegrała wszystkie trzy mecze i mieli najgorszy ze wszystkich drużyn bilans bramkowy – 1:9. Po turnieju Markow ogłosił, że: „Nie złożyłem rezygnacji. Mój kontrakt wygasł w środę, a następnie poinformowałem bułgarską federację, że nie będę go przedłużał” .

Później pracował w Widimie, a od kwietnia 2006 roku był szkoleniowcem CSKA Sofia. W sezonie 2005–2006 zdobył z nim Puchar, Superpuchar i wicemistrzostwo Bułgarii.