Po I wojnie światowej w Cisowniku była szkoła, która istniała tylko kilka miesięcy. Po jej zamknięciu dzieci uczęszczały do szkoły w Przyłogach (3 km od Cisownika). Położenie geograficzne wsi Cisownik (wśród lasów) miało duży wpływ na losy jej mieszkańców, szczególnie podczas niemieckiej okupacji. W okolicznych lasach znajdowali schronienie partyzanci. W 1939 roku (najprawdopodobniej na początku listopada) w Cisowniku zatrzymał się oddział majora Henryka Dobrzańskiego (pseudonim „Hubal”) – 22 ułanów i kobieta Marianna Cel „Tereska”. Jednak już tego samego dnia Niemcy wiedzieli o stacjonujących żołnierzach i ci musieli uciekać do lasu. Ta sytuacja rozwścieczyła Niemców i już na drugi dzień wrócili do Cisownika, zebrali wszystkich mieszkańców na jednym placu, a naprzeciw postawili karabiny maszynowe. Wszyscy myśleli że to już koniec, ale dobra znajomość języka niemieckiego przez dwoje mieszkańców pomogła uratować wieś i ludzi. Tych dwoje zaprzeczało z uporem jakoby mieszkańcy Cisownika pomagali partyzantom. Niemcy uwierzyli i odjechali ze wsi.