W drugim roku wojny dnia 7 kwietnia 1940 r. zostały spalone wsie Adamów i Królewiec, a 104 mężczyzn bestialsko zamordowanych. Niemcy wiele razy w czasie wojny przyjeżdżali do Cisownika. Zabierali ludziom żywność (tzw. kontyngent), konfiskowali domowe młyny (żarna) albo je niszczyli. W okolicach Cisownika i w samej wsi stacjonowały 2 dywizje partyzantów zgrupowania sandomiersko-krakowskiego – około 15 tys. żołnierzy. Jak pisze w swoim pamiętniku jeden z najstarszych mieszkańców Cisownika: W każdym domu było po 15 do 20 żołnierzy (...) szli aby wesprzeć powstańców warszawskich.

Mimo trudnych chwil mieszkańcy Cisownika przeżyli czas wojny bez większych strat w ludziach. Wielu było wywiezionych do Niemiec na przymusowe roboty, po wojnie wrócili do swojej wsi. W latach 50. wiele rodzin wyjechało z Cisownika na ziemie odzyskane „za chlebem”. Koniec lat 60. i 70. to emigracja szczególnie młodych cisowiaków na Śląsk za pracą.

Obecnie Cisownik to jedna z najmniejszych wsi w gminie Smyków, mieszka tu ok. 80 mieszkańców, połowa z nich to ludzie starsi.