Szarża ta załamała się pod ostrzałem angielskich łuczników.
Clermont uderzył na hufiec lorda Salisbury’ego, ale jego oddział został starty z powierzchni ziemi, a sam marszałek zginął. D’Audrehem uderzył na hufiec lorda Warwicka, ale jemu również nie dopisało szczęście i dostał się do niewoli. Klęska kawalerii wywołała popłoch w armii francuskiej. Niedobitki z oddziału Clermonta wpadły na spieszonych rycerzy księcia Orleanu, potęgując zamęt. W efekcie cały hufiec Orleańczyka uciekł z pola bitwy, nie podejmując walki. Klęską zakończył się również atak kolumny delfina Karola, który widząc klęskę swoich oddziałów, uciekł z pola bitwy.
Na Maupertuis pozostał ostatni hufiec francuski pod osobistą wodzą króla Jana. Nie bacząc na to, że bitwa jest już przegrana, król rzucił się w wir walki. To jest pewne, że ów mąż uciekać przed nami nie będzie – powiedział przez bitwą John Chandos, doradca króla Nawarry. Wreszcie u boku Jana pozostał tylko jego najmłodszy syn, Filip, który wciąż krzyczał: Na lewo, ojcze, strzeżcie się! Ojcze, strzeżcie się, na prawo!