Sytuacji nie rozpoznał także ppłk Czachowski, który po kanonadzie z północy i zachodu ocenił, że Korpus Langiewicza jest już otoczony i nie mając innych rozkazów, uznał, że jedyną możliwą reakcją jest wyprowadzenie dowodzonych przez siebie ludzi z domniemanego okrążenia.

thumb|left|ppłk Dionizy Czachowski dowodził jedynym polskim oddziałem, który po bitwie pod Grochowiskami przeszedł w Góry Świętokrzyskie i kontynuował walkę Po krótkiej wymianie ognia oddział ppłk. Czachowskiego przeprowadził gwałtowny atak na broń białą na lewe (wschodnie) skrzydło oddziału mjr. Bentkowskiego, zmusił je do odwrotu i przez powstałą wolną przestrzeń wycofał się na wschód, zrywając kontakt bojowy.

Mjr Bentkowski zadowolony z odwrotu Czachowskiego i uniknięcia rzekomej polskiej zasadzki pospiesznie wycofał się na północny zachód, okrążył pierwsze pozycje Polaków i forsownym marszem udał na północ, oddalając z pola bitwy.

W konsekwencji Korpus Langiewicza utracił kontakt ze swoim najlepszym oddziałem, ale akcja straży tylnej osłoniła siły główne Langiewicza od południa, nie dopuszczając do ich okrążenia.