Grupa ta, zwolennicy „rządów ludu”, atakowała jakobinów za rzekomy moderantyzm, domagając się natychmiastowej rozprawy z przeciwnikami rewolucji; ich nastroje dobrze tłumaczą słowa Rouxa: „Jest rzeczą konieczną, by sierp wolności przeszedł po głowach bogaczy”.

Jesienią 1793 przeciwko Hébertowi zaczęto wysuwać coraz liczniejsze oskarżenia, m.in. o próby spisku, korumpowanie deputowanych do Konwencji. Robespierre zaatakował Héberta i jego zwolenników, zarzucając im bandycką dechrystianizację; na ich zarzuty, że popiera księży i katolicyzm, Robespierre odpowiadał oskarżeniami o kontakty ze „spiskiem z zagranicy”. Tocząc otwartą już wojnę, Hébert aluzyjnie nawoływał na łamach „Père Duchesne” do obalenia przeciwnika – „Nie szczędźcie nikogo, nie bójcie się obalenia dzisiejszego bożyszcza”. Hébert i jego zwolennicy stali się celem gwałtownych ataków; wypominano im m.in. korzyści odniesione dzięki dostawom „Père Duchesne” dla wojska.