Tymczasem nastąpiło coś, czego nikt się nie spodziewał: wobec ucieczki wielu oficerów, w nowej armii francuskiej masowo awansowali doświadczeni podoficerowie, a w szeregi zaciągali się ochotnicy zwabieni nadzieją łatwego awansu („buława w plecaku”), a rewolucyjna armia rosła w siłę, choć szeregowemu żołnierzowi brak było zaprawy i ostrzelania.

Wojna Wojna rozpoczęła się atakiem Armii Północy Dumourieza na Niderlandy Austriackie. Początkowo nieostrzelani rekruci francuscy przy każdym starciu z przeciwnikiem rzucali się do ucieczki, co przekonało pruskich i austriackich dowódców, że podbój Francji będzie łatwy. Gdy armie austriacko-pruskie przekroczyły granicę, sytuacja uległa zmianie.

Uderzenia miały dokonać trzy równolegle prowadzone zgrupowania armijne. Karol Brunszwicki, na czele 42 tysięcy Prusaków, 5 tysięcy Hesów i około 8 tysięcy francuskich emigrantów, maszerował z Koblencji w kierunku Lotaryngii. Na północ od niego szedł 15-tysięczny korpus austriacki z Belgii, a na południe inny korpus austriacki w sile 14 tysięcy ludzi. Wszystkie trzy armie miały wejść do Francji między Armią Północy Dumourieza i Armią Centrum Kellermanna.