W klasyfikacji generalnej zajął drugą pozycję. Po zawodach stwierdził, że jedzie na igrzyska po złoto, ale ze srebra i brązu również byłby zadowolony.

Upadek na skoczni Wisła-Malinka 28 stycznia, dwa dni przed wyjazdem na igrzyska, Hryniewiecki brał udział w ostatnim przedolimpijskim treningu na skoczni w Wiśle-Malince. Przed rozegraniem na niej treningu, zamknięto na ulicy ruch kołowy, ponieważ zeskok kończył się na asfaltowej szosie. Skakało dwóch członków kadry: Hryniewiecki i Tajner. W pierwszej serii Tajner skoczył ponad 70 m, Hryniewiecki 78 m z podpórką − pół metra mniej od własnego rekordu skoczni. Przed drugą serią Tajner zaproponował obniżenie belki, ale Hryniewiecki nie zgodził się i skoczył z najwyższego rozbiegu. Zbyt wcześnie wyszedł z progu i miał ciężki upadek. Nie wziął pod uwagę zaleceń trenera, by skakać ostrożniej.

Tajner, który miał skakać zaraz po Hryniewieckim, obserwował z rozbiegu skoczni jego tragedię. Hryniewiecki złamał trzon kręgu szyjnego i stłukł klatkę piersiową.