W wyniku urazu nastąpił natychmiastowy niedowład górnych kończyn i całkowity bezwład tułowia wraz z kończynami dolnymi.

thumb|Skocznia w Wiśle-Malince, na której Hryniewiecki miał upadek, który spowodował koniec jego kariery Były trener alpejczyków, Kazimierz Koterbski, stwierdził, że na tak ciężki upadek miało wpływ także wygimnastykowanie skoczka, który, chcąc się ratować, wykonał rozpaczliwą próbę kręcenia salta w powietrzu, którą podpatrzył na zawodach w Norwegii. Władysław Tajner nazwał później trenera Kozdrunia głównym winowajcą kalectwa Hryniewieckiego. Uważał on, że trening na skoczni w Wiśle był niepotrzebny. Piotr Wala, Gustaw Bujok i trener Bronisław Klęczek twierdzili jednak, że był to zwykły przypadek spowodowany błędem przy wychodzeniu z progu. Kozdruń bardzo przeżył upadek podopiecznego.

Skoczka przewieziono do szpitala w Cieszynie, a następnie helikopterem dostarczono do Instytutu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich. Stwierdzono tam złamanie trzonu piątego kręgu szyjnego, czwartego piersiowego i uszkodzenie rdzenia kręgowego, porażenie kończyn oraz mięśni tułowia. Zawodnikiem zajmowali się najlepsi polscy lekarze, m.in. dr Liszka, dr Antoni Smolik, dr Janusz Daab i dr Sowiński.