Doświadczony i utalentowany Agrypa, który kierował zarówno siłami lądowymi jak i morskimi Oktawiana (przyszły cesarz nie posiadał talentów wodzowskich), odgadł zamiary Antoniusza i śmiałym wypadem swej floty zdołał opanować kilka punktów na zachodnim wybrzeżu Grecji, osaczając coraz bardziej flotę Antoniusza, stacjonującą koło przylądka Akcjum w Zatoce Ambrakijskiej.

Po tych przygotowaniach Oktawian i Agrypa mogli wiosną 31 r. p.n.e. przetransportować swoją armię na ląd grecki i ustawić ją na bardzo dogodnych pozycjach. Całe lato przeciwnicy stali w odległości kilkudziesięciu kilometrów od siebie, nie spiesząc się do decydującej rozgrywki. Agryppa nie kwapił się do zaatakowania floty Antoniusza przez wąskie wejście do Zatoki Ambrakijskiej. Działał przezornie i zadbał o odcięcie wszelkich dostaw żywności dla floty i armii lądowej Antoniusza, które cierpiały głód, podczas gdy wojska Oktawiana otrzymywały regularne zaopatrzenie dzięki panowaniu na morzu. Siły Antoniusza topniały w dużym tempie. Dla przykładu, z 200 egipskich okrętów jakie na początku wyprawy dostarczyła mu Kleopatra, pozostało zaledwie 60. Pozostałe musiano spalić, gdyż w wyniku strat wśród załóg nie miał ich kto obsadzić.