Sytuacja w lutym 1831 sprzyjała podjęciu na Wołyniu akcji partyzanckiej, gdyż Rosjanie zostawili tam skromne załogi, złożone z batalionów rezerwowych, weteranów i inwalidów. Tajne instrukcje zalecały prowadzenie działań siłami jednego batalionu piechoty, dwóch szwadronów krakusów i czterech dział, które to siły miałyby unikać stoczenia bitew, szkodzić nieprzyjacielowi i pobudzać miejscowe powstanie. Akcja powstańcza jednak nie wybuchła; Warszawa również nie udzieliła wsparcia.

25 lutego Stanisław Klicki zainicjował dyskusję na temat dalszych losów korpusu, przedstawiając trzy propozycje: wzmocnienie nim Warszawy, ulokowanie go nad Pilicą dla dozorowania Wisły lub skierowania na tyły armii rosyjskiej. Decyzje wtedy jednak nie zapadły, za to Dwernicki myślał już tylko o Wołyniu, do którego jednak musiałby dostać się uprzednio pokonując ostatecznie Kreutza. 2 marca 1831 Dwernicki otrzymał rozkaz wymarszu na Wołyń. Wyposażono go w dwie instrukcje. Instrukcja polityczna nakazywała pozyskiwać dla sprawy powstańczej drobną szlachtę, a nawet chłopstwo, tworzyć struktury władzy lokalnej i w oparciu o bliskość granic ułatwiać przemyt broni. Instrukcja wojskowa nakazywała z kolei działać w sile 1 500 żołnierzy na tyłach Rosjan, a w razie potrzeby - przejść do partyzantki.