Dwernicki nie był do tych planów przekonany; był zwolennikiem stoczenia walki w otwartym polu. Na losach jego wyprawy zaważył fakt, że korpus był zbyt duży, jak na warunki wojny partyzanckiej i zbyt mały zarazem, by stawić czoła siłom regularnym.
Ofensywa Dwernickiego doprowadziła do wyparcia Rosjan z Radomskiego za Wisłę, likwidując zagrożenie Warszawy od południa. Na Lubelszczyźnie Kreutz unikał stoczenia walnej bitwy, ale jego jednostki zostały pokonane w potyczkach na szosie lubelskiej. Opanowanie Lublina było sukcesem przejściowym, Rosjanie odzyskali go po krótkiej walce z pozostawionymi tam oddziałami polskimi.
Dwernicki przebił się do Zamościa i stał tam od 12 lub 13 marca do 3 kwietnia 1831, blokowany przez oddziały generała Tolla. Korpus odpoczywał i uzupełniał stany osobowe, prowadzono szkolenia, uzupełniano amunicję, broń i wyposażenie.
Kontakty z emisariuszami i konspiratorami wołyńskimi były nietrwałe i urywały się;