Zamach i zatrzymanie Jerzy Kowalczyk od lat 60. pozyskiwał trotyl z porzuconych niewypałów, rozebranych pocisków i bomb. Ładunki ukrywał w lesie niedaleko Dalekiego. W 1970 przewiózł je do Opola pociągiem. W 1971 kilkukrotnie wybierał datę i miejsce potencjalnego zamachu w proteście przeciwko wydarzeniom grudnia 70. Ryszard Kowalczyk pomógł mu w obliczeniach, ile trotylu wystarczy dla wysadzenia, próbował go jednak odwieść od samego zamachu.

Ostatecznie Jerzy Kowalczyk podłożył materiał wybuchowy w auli budynku WSP, w nocy z 5 na 6 października 1971, bezpośrednio przed akademią z okazji Święta Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa, w trakcie której miano wręczać nagrody i odznaczenia funkcjonariuszom tłumiącym protesty w Szczecinie w grudniu 1970. W Opolu krążyły plotki, że wśród uczestników akademii znalazł się Julian Urantówka, były szef MO w Szczecinie, który krótko przed 6 października został komendantem wojewódzkim milicji w Opolu.

Wybuch, który nastąpił o godz. 0.40, poważnie uszkodził aulę, uczelniane archiwum, małą część zasobów bibliotecznych oraz bufet. Wyleciał w powietrze dach auli i zapadła się podłoga. Nikt nie odniósł obrażeń, gdyż Jerzy najpierw upewnił się, że nikogo nie ma w pobliżu. Podczas odgruzowywania auli pracowali pracownicy uczelni.