a także niewielkie poczty magnackie w łącznej sile ok. 400 żołnierzy, należące do hetmana polnego Marcina Kalinowskiego, kasztelana czernichowskiego Jana Odrzywolskiego i być może także wojewody ruskiego Jeremiego Wiśniowieckiego). Należy zaznaczyć, że po odliczeniu tzw. ślepych porcji żołdu dawało to realnie tylko ok. 4 do 5 tys. żołnierzy. Dodatkowo wojskom hetmana towarzyszyło kilkanaście dział oraz ogromny tabor, w skład którego wchodziło ok. 4 tys. ciurów i bliżej nieokreślona liczba wozów (na pewno powyżej 1,5 tys.)Marek Rogowicz, Skład sił polskich nad Żółtymi Wodami i pod Korsuniem w 1648 roku, „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, 16 (67)/2 (252), 2015, ss. 39–62..

240px|thumb|left|Bitwa pod Korsuniem thumb|240px|Obraz wotywny jeńców polskich wziętych do niewoli pod Korsuniem w 1648 roku, znajduje się w starej części bazyliki św. Marii Magdaleny i św. Stanisława w Szczepanowie Taktyka strony polskiej polegała początkowo na ochronie własnych formacji wysuniętymi do przodu szańcami, których usypano pięć. Wiadomo, że obroną czterech z nich dowodzili oficerowie: H. Denhoff, M. Bieganowski, A. Sieniawski i K. Korycki. Pozostała część wojsk obsadziła prawdopodobnie wały, którymi otoczono obóz. Pod ich osłoną ustawiono również jazdę. Centrum szyku dowodził M. Potocki, lewym skrzydłem J. Odrzywolski, prawym M.