Nazwa zabiegu pochodzi od nazwisk jego odkrywców: Benneta, Trimaldiego i Zacharowa. O samym zabiegu niewiele wiadomo oprócz tego, że nie jest to zabieg „na plazmie dziedziczącej”, a więc jest odwracalny, i że zanik agresywności osiąga się „nie przez zakaz, ale brak nakazu”. U ludzi myśl o skrzywdzeniu innej osoby, a nawet zwierzęcia, wywoływała skrajnie przykre uczucia. W świecie powieści zabiegowi betryzacji były poddawane zwierzęta drapieżne i ludzie jeszcze w okresie niemowlęcym. Początkowo istniał silny ruch społeczny sprzeciwiający się betryzacji, jednak z czasem praktyka ta została zaakceptowana.

Ponieważ skutek zabiegu rozciągał się na wszystkie akty szeroko rozumianej „krzywdy”, niemożliwe były jakiekolwiek zachowania związane ze zranieniem (w tym na przykład operacje chirurgiczne), zadawaniem bólu itp. W społeczeństwie większość zadań wymagających „krzywdzenia” przejęły roboty. W wypadkach awaryjnych możliwość czasowego zniesienia efektów betryzacji umożliwiał specjalny napój: „perto”. „Perto” dostępne było także poza oficjalnym obiegiem jako środek nielegalny, używany dla spotęgowania wrażeń czy wprowadzenia dreszczyku emocji do relacji z innymi ludźmi.