Tym samym Łoziński nie wyróżnia się na tle przekładów na większość innych języków, w których wszystkie nazwy własne czy miejsc otrzymały tłumaczenia. Sam Łoziński wyjaśniał, że chciał – stosując się do zaleceń autora oryginału – osiągnąć taki efekt, jaki uzyskałby Tolkien, gdyby tworzył w języku polskim; przypominał przy tym, że Lord of the Rings był przedstawiany przez autora nie jako oryginalne dzieło anglojęzyczne, ale jako przekład ze Wspólnej Mowy.
Krytycznie o tłumaczeniu Władcy Pierścieni wypowiadali się także literaturoznawcy, m.in. Agnieszka Sylwanowicz, tłumaczka i znawczyni twórczości Tolkiena Agnieszka Sylwanowicz: Nowy przekład Władcy Pierścieni. Kontrowersje te spowodowały rewizję tłumaczenia i powrót do wielu oryginalnych nazwJ.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, Zysk i S-ka, Poznań 2001; . Z podobną, nieco mniejszą krytyką spotkało się również jego tłumaczenie Diuny Franka Herberta.
Nieprzychylne przyjęcie tłumaczeń znalazło wyraz w obraźliwym neologizmie łozizm, popularnym zwłaszcza na forach internetowych, oznaczającym niezręczne, zbyt oryginalne lub odmienne od tradycyjnych tłumaczenieWprost – Horror przekładów, Wprost, nr 28/2001 (972) [dostęp 23-02-2012].